Strony

czwartek, 16 sierpnia 2012

11. Odkryłaś to, że jestem czarownicą


Dziewczyna poczuła, że ktoś siada koło niej. Otworzyła leniwie oczy, by po chwili je zamknąć. Koło niej siedział blondwłosy chłopak zapatrzony w tafle wody na jeziorze, tak przynajmniej sądziła, ale naprawdę, gdy miała zamknięte oczy, chłopak przyglądał się jej. Podziwiał delikatne rysy twarzy i pofalowane włosy.
- Masz jakiś interes do mnie, czy tylko tak siedzisz?
- Przyszedłem pogadać, jeśli można? Widziałem, że znajomi zostawili cię samą i myślałem, że będziesz miała ochotę na rozmowę - Dziewczyna otworzyła oczy i usiadła opierając sie o pień drzewa. Z zaciekawieniem popatrzyła na chłopaka.
- Jestem Michael Rennet, Ravenclaw 7 rok, aktualnie Gryffindor.
- Hermiona Granger, Griffindor 7 rok, aktualnie Slytherin. Już wiem skąd kojarzę twoją twarz. Mamy razem runy.
- Tak zgadza się ... - rozmowa rozkręciła się na dobre. Ani Hermiona ani Michael nie mieli pojęcia, że ktoś ich obserwuje. Pewien chłopak siedział na parapecie w swojej sypialni.

*** Cofnijmy sie jakieś kilka chwil wcześniej

Po rozmowie Zabini zostawił Draco samego. Chłopak podszedł do okna i usiadł na parapecie, przyglądał się siedzącym na błoniach ludziom. Już nie raz pochwalił w myślach Salazara, że postanowił wybudować pokój wspólny w lochach, a dormitoria w najniższych wieżach zamku. Między ludźmi przebywającymi na błoniach rozpoznał Pottera z Rudą, a niedaleko nich Weasleya z jakąś gryfonką z ich rocznika.

/ Potter, Weasley i jego siostra są na błoniach to gdzieś musi być Mionka. Kuźwa ja jestem Malfoy, od kiedy ja mówię na szlame - Mionka!!!?/ Nie musiał długo szukać, już po chwili zauważył leżącą pod drzewem dziewczynę. Jej twarz oświetlały promienie słońca. / Jak ona niewinnie teraz wygląda, jak dziecko. Co to za koleś koło niej siada?/  Chłopak zaczął przyglądać się uważnie osobie siedzącej koło Hermiony. Był wściekły, nie wiedział dlaczego. Obecność tego chłopaka i uśmiech na twarzy Hermiony kiedy z nim rozmawiała, wprawiały go w złość.
***

- Rany jak późno, pora obiadu już dawno minęła. Ja muszę już lecieć umówiłam się z przyjaciółką, że spotkamy się przed kolacją.
- Może cie odprowadzę?
- Nie dzięki, dam sobie radę.
- Ok jak chcesz, ale mam nadzieje, że jeszcze sie spotkamy.
- Bardzo chętnie, tylko nie wiem kiedy. Ale jakby, co to wyśliń mi sowę. Na razie.
- Cześć - chłopak patrzył chwilę za odchodzącą szybko dziewczyną.

***
- Ginny przepraszam cię za spóźnienie, ale sie zagadałam. - wysapała zdyszana po biegu gryfonka.
- Tak widziałam. Musisz mi wszystko opowiedzieć.
- Nie ma czego opowiadać, to raczej ty będziesz musiała mi coś wytłumaczyć, a dokładniej, co jest pomiędzy tobą a Harrym, ale zrobisz to po kolacji. Teraz chodź, bo jestem strasznie głodna. Z czego się śmiejesz?
- No, bo mówisz jak Ron .
- Ginny ty wiedźmo jesteś okropna!
- No, co ty nie powiesz? Odkryłaś moja tajemnice o tym, że jestem czarownicą. O nie, co teraz będzie, wszyscy się dowiedzą! - mówiąc to zrobiła komiczna minę. Obie wybuchły śmiechem.
- No dobra koniec tego, uspokój się – powiedziała starsza z gryfonek, której ze śmiechu poleciały łzy - chodź już na tą kolacje - mówiąc to wyszła z pokoju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz